poniedziałek, 23 grudnia 2024

[L5K] Saga rokugańska - sesja zero

Sesja online rozegrana 12 grudnia 2023 r.


Spotkaliśmy się, by ruszyć proces przygotowań do Legendy Pięciu Kręgów - gry, którą darzę przeogromnym sentymentem. Jednocześnie to gra, która od zawsze należała do kategorii tych, które mnie przerastały. Chęć ponownego zmierzenia się z tym gigantem towarzyszyła mi od bardzo dawna - dobre trzy lata temu rozegraliśmy Mask of the Oni, prowadziłem też autorskie scenariusze, ale cały czas towarzyszyło mi poczucie, że nie skonsumowałem tej gry tak, jak bym chciał. A dobrze pamiętam moment, gdy zamawiałem podręcznik: byłem wtedy na badaniach w Indonezji i gdy książka dotarła do domu, ja wciąż byłem w Jakarcie. Nie mogłem się doczekać.

Oczywiście 5. edycja bywa różnie odbierana. Niektórzy mają zarzuty do zmian w świecie przedstawionym. Inni (słusznie) punktują niesamowitą crunchowość gry od (jeszcze wtedy) FFG. To prawda, jest tu sporo wyzwań, ale obecnie nie traktuję ich jako problemu. Trudności na pewno się pojawią i będziemy potrzebowali czasu, by na nowo oswoić się z zasadami. Co do zmian w lore, to założyłem jedno: tym razem robię to po swojemu. Zawsze bałem się wprowadzania dużych zmian w świecie przedstawionym, szczególnie tak rozległym i solidnie opisanym, mającym swoją równie rozbudowaną storylinię. To zawsze mnie powstrzymywało. Sam nie wiem dlaczego. W każdym razie założenie tym razem jest takie, że owszem, zaczynamy w punkcie zaproponowanym w podręczniku. Następujące wydarzenia w nowej storylinii pewnie będę traktował jako pewien wytyczony kurs, ale celowo nie będę się wczytywał w kolejne zdarzenia. Będę je wymyślał sam. Podpalę Rokugan po swojemu. I po graczowemu, oczywiście. 

W trakcie spotkania powiedziałem też, że to będzie najdłuższa sesja zero w historii, bo dla mnie trwać ona będzie dobre cztery tygodnie. Wynika to choćby z tego, że stworzyliśmy raptem zręby postaci. Będą one dojrzewać przez te tygodnie, będą dopiero obudowywane w szczegóły, ale pewne kluczowe decyzje na pewno podjęliśmy. Drużyna będzie wieloklanowa: będzie samurai-ko Hida z Klanu Kraba i shugenja Yogo z Klanu Skorpiona. Będzie pan Mirumoto z Klanu Smoka, a czwarty samuraj to wciąż nie wiadomo: może Lew, może Borsuk, a może Rosomak albo Ratel Miodojad.

Poza tym ustaliliśmy, że przynajmniej początkowo będziemy grać przygodowo, zapewne krótko po ceremonii gempukku. Obecnie jednak skłaniam się ku temu, żeby zacząć opowieść właśnie od samej ceremonii. Myślę tak, ponieważ dominującym giri lub ninjo Bohaterów będzie zdobywanie chwały, swojej własnej lub reprezentowanego klanu, a nie ma lepszej metody od rozpoczęcia drogi chwały od zdobycia tytułu Topazowego Championa. Zapewne nieco zainspiruję się przygodą z zestawu startowego, ale oś fabularna czy też główny problem będą inne.

Plan zakłada dość długą grę. Całą sagę, choć staram się na to nie napalać. Podejrzewam, że będzie to gra o dość niskiej częstotliwości - planuję sesje co dwa tygodnie. Jeśli ujawni się jakiś wielki story arc, to będzie to naturalna konsekwencja gry i powolnego współkreowania świata przedstawionego. Oczywiście ma to być historia o Bohaterach Graczy. Ma to być samurai drama, gdzie ninjo i giri mają znaczenie. Ale jednocześnie nie wyobrażam sobie, by pominąć to wielkie i barwne tło, gdzie dziejowe wydarzenia i losy Rokuganu są na wyciągnięcie ręki, ale czasem - być może - przerastają one kogokolwiek, nawet Bohaterów. W tym wszystkim liczę na pomoc Graczy: chciałbym ich zaangażować w budowę także tego tła. Być może zarysujemy sobie wszystkie bieżące problemy na ziemiach poszczególnych Klanów i będziemy opisywać wydarzenia dziejące się poza okiem „kamery”.

piątek, 13 grudnia 2024

[Coriolis] Mehrabi

Sesja online rozegrana 9 grudnia 2023 r.


Kontynuacja przygód na Lubau. W wyniku niedawnych zdarzeń Dara podjęła decyzję: porzuca pomoc Hanimowi Begowi, swojemu bliskiemu przyjacielowi, którego już raz porzuciła. Skazuje tym samym antyzenitiański zryw nomadów na porażkę. Zamiast tego przygotowuje statek drużyny do wylotu w stronę Mehrabi, największego i w sumie jedynego (chyba) miasta na Lubau.


Wystąpili:

Hasim Almasi - datajinn z Miry;

Handar - pilot z Miry;

Dara - humanid Xingheri z Lubau;

Mona - mechanik z Zalos.


Wszystko działo się bardzo szybko. Dara jedzie opancerzonym pojazdem - na pace jest naćpany Hamdi Iqbal i nieprzytomny Handar. Musi wybierać - przygotować statek do wylotu, czy przeć do Oazy Mahanji, gdzie ważą się losy krótkiego powstania wojowniczego Xinghur, Hanima Bega, dawnego przyjaciela Dary. Dara jednak cały czas z jakiegoś powodu nie cierpi Lubau. Decyduje się przygotować statek.

Tymczasem Mona zabrała medytującego (i mającego wizje) Hasima ze świątyni. W ten sposób wszyscy spotkali się na pokładzie Zefira. Czekająca SI, HAL, pamiętała o zakładzie poetyckim z Darą. HAL wyrecytował swoje haiku (przygotowane w rzeczywistości przez ChatGPT):


Maszyny grają,

Ludzkie serce w tle tonie,

Kto jest tu panem?


Hasim zaopiekował się medycznie Hamdim Iqbalem i Handarem, doprowadzając obu do stanu używalności. Hamdi Iqbal wciąż był przekonany, że w Mehrabi rozstrzygnie się coś bardzo ważnego, miał wizję morderstwa Huminy Ghabi, współzałożycielki Industrial Algebra, nie byle kogo przecież. W związku z tym, jakby przez przypadek, otrzymali wiadomość od swojego patrona, Drefusola Amadiego, który poprosił o pomoc w śledztwie i zgłoszenie się w tej sprawie do generał Legionu, Jimlaki Yahudd. I o wykradzenie kryształu z danymi. W tamtym momencie Bohaterowie chyba nie zdawali sobie sprawy, że ze względu na niespotykane uwarunkowania magnetyczne do i z Lubau nie da się tak naprawdę prawie wysyłać wiadomości. 

Dolecieli na lotnisko, skąd podwieszonym pociągiem dostali się do dusznego miasta. Tam, mając odpowiednie informacje, udali się na sam pogrzeb Huminy Ghabi, gdzie porozmawiali z generał Jimlaki Yahudd i Paszą Finansowym Industrial Algebra: Iladem dar-Salą. Bohaterowie dostali kilka informacji: o tym, że Humina została postrzelona w głowę w swoim gabinecie, że była trudna w relacjach międzyludzkich, że trudno dostać się do siedziby firmy, szczególnie z bronią. W każdym razie sytuacja wyglądała tak, że to Drużyna rozpoczyna śledztwo i zbieranie dowodów na temat mordestwa, które dokonało się dobę wcześniej.

Pojechali wobec tego do siedziby Industrial Algebra. Tam szarif ochrony Merrezad zeskanował ich siatkówki i przyznał dostęp do większości miejsc i komputerów należących do korporacji. Bohaterowie rozpoczęli śledztwo od udania się na samo miejsce zbrodni, do gabinetu Huminy Ghabi, gdzie na podłodze wciąż widniała wielka plama krwi. Hasim zorientował się, że gabinet naszpikowany jest monitoringiem, ale jedno wąskie miejsce w pomieszczeniu było poza zasęgiem kamer. Tam znajdowała się tabula z informacjami spisanymi przez Huminę:

ŁAZARZ II ŻYJE. PRÓBUJĘ POWSTRZYMAĆ. ODKRYJE MNIE. SOCZEWKI WSZĘDZIE. ZNISZCZYĆ UKRYTE FILAKTERIUM. NAMIERZYĆ JE. UKRYTE KONTA NIE MOJE. PATRZ NA SCHEMAT.

Bohaterowie zalogowali się też na komputer Huminy Ghabi, gdzie znaleźli zapis z monitoringu z jej gabinetu. Dosłownie obejrzeli, jak sprawca w stroju służbowym wchodzi do siedziby firmy, przechodzi przez bramki, zbiera zabawki w firmowym ogrodzie i wyjmuje z nich części pistoletu Vulcan, montuje go, udaje się windą na szczyt wieży, wchodzi do gabinetu, mówi do przerazonej Huminy „wybaczam ci” i strzela jej w głowę. Następnie opuszcza gabinet, zjeżdża na poziom utylizacyjny, gdzie wsiada do drona wywożącego śmieci i odlatuje. W ostatniej chwili do drona wskakuje jeszcze jedna zamaskowana postać. 


Tutaj zrobiliśmy przerwę.


czwartek, 5 grudnia 2024

[CWD] Finał!

Sesja online rozegrana 26 listopada 2023 r.


Oto finał kampanii Cienia Władcy Demonów. Udało się przeprowadzić Drużynę od poziomu 0 do 10. Bywało dramatycznie, ale bez zgonów (być może to moje niedoszacowanie), bywało epicko i smutno. To była fajna historia.


Wystąpili:

Peg (Peggy) - człowiek - wojownik - giermek - paladyn / buntownik-terrorysta / ładne oczy / nosi przy sobie zasuszoną głowę swojego dawnego pana rycerza;

Banifeller - odmieniec - łotr - złodziej - wygnany z rodzinnych stron, koczownik-zbieracz-żebrak o potencjalnie szlacheckich korzeniach;

Świętojebek - goblin - magik - nekromanta - czarownik, przeciętny chłopak, mocno śmierdzący, nosi przy sobie ręcznik i mydło.


Odbicie Sześciogrodu z rąk Krwawnika przygotowałem jako serię potyczek, jako małą grę strategiczna. Miasto podzieliłem na kilka segmentów, w których rozlokowani byli oficerowie Krwawnika (Ropuch Alchemik, Jotun Rzeźnik, Gangrena) oraz dowodzone przez nich regularne, anonimowe oddziały. Gracze mieli swoich Bohaterów, sprzymierzoną z nimi Ellę oraz siły zorganizowane przez Edgara (głównie dzikie bestie z lasu) oraz kontrolowaną przez Banifellera armię Odmieńców. Wymyśliłem kilka małych zasad tego, jak wyglądają starcia między oddziałami. Tam, gdzie pojawiali się Bohaterowie, robiliśmy zbliżenie i rozgrywaliśmy walki zgodnie z zasadami. Anonimowe oddziały Bohaterów - tak podyktowały kości - szybko zostały przetrzebione, a finalnie, pod koniec bitwy siły Odmieńców wycięte. Tymczasem Bohaterowie bez większych problemów pokonali wszystkich oficerów Krwawnika: Świętojebek rozwalił łeb Ropucha jednym czarem. Ella zaszlachtowała Gangrenę. Jedynie Jotun stawiał lekki opór, ale współpraca Elli i Banifellera zasługiwała na miano Złotego Duetu. 

Krótko przed śmiercią Jotuna Peg oraz Świętojebek ruszyli na zamek, gdzie ukrywał się Krwawnik. Peg ruszyła pierwsza, a goblin najpierw potraktował orczego wodza soczystą kulą ognia. W bezpośrednim starciu Peg zadała Krwawnikowi poważne obrażenia, a Świętojebek, który dotarł niedługo po niej, rozsadził orka zaklęciem kościane drzazgi. Banifeller i Ella zdążyli tylko na finałowy pokaz wybuchu Krwawnika. Ten, nim zginął, zdołał zadać Peg jeden celny cios i choć nie był on śmiertelny, to (w wyniku magicznego działania broni) zamek zaczął się walić. Bohaterowie musieli uciekać i nawet zapadający się na ich głowy zamek nie zdołał ich pogrzebać.

Wszyscy przeżyli. Armia Krwawnika została wycięta. Miasto było wolne.

Zapytałem Graczy, jakie były dalsze losy ich Bohaterów.

Peg, jako przeorysza Świątyni Królowej Lata w sojuszu z Edgarem, lokalną głową kultu Rogatego Króla objęła władzę nad Sześciogrodem. Miasto czekała ciekawa przemiana, bowiem miało stać się czymś w rodzaju ziemi obiecanej Starowierców. Natura miała mieć w mieście pierwszeństwo. 

Banifeller z niedobitkami Odmieńców zamierzał stworzyć coś na wzór małego państewka, chciał, by on i jemu podobni zajęli się poszukiwaniem sensu i własnej tożsamości. Być może znajdą miejsce dla siebie, a być może ich obcość i płynność przysporzy im wrogów.

Świętojebek natomiast, goblin, którego dokonania i specjalizacje zapewne będą wzmiankowane w wielu pieśniach postanowił wrócić do kanałów, do swojej ojczyzny, gdzie planował założyć rodzinę i opowiadać dzieciom i wnukom o swoich dawnych bohaterskich czynach.


To była dobra kampania.


Sporo rozmawialiśmy po sesji o całej tej kampanii. Tradycyjnie przemyślenia dotyczące całej rozgrywki zamieszczę w osobnym wpisie.