Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mausritter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mausritter. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 marca 2025

Rzut oka na Mausrittera

Napisałem to w 2022 roku.

Na Pyrkonie 2022, gdy Gzuby już odpowiednio dobrze weszły, udałem się w szaloną pielgrzymkę pomiędzy niezliczonymi stanowiskami wystawców. W ten oto sposób trafiłem tam, gdzie znaleźć można było Stinger Press i Alis.games - miałem możliwość oburzyć się, że jeszcze nie dostałem Iglicy (zapomniawszy, że wykupiłem tylko jedną przesyłkę), a następnie kupić trochę fantów. W tym Mausrittera, o którym dzisiaj ma być mowa. 

Dawno temu napisałem taki tekst, że chciałbym zagrać w Mouseguard, bo idea grania myszkami bardzo mi się podobała: inna skala świata przedstawionego, fajne pomysły wynikające z antropomorfizacji zwierząt, zabawy z nazewnictwem i tak dalej. Później miałem okazję w tego Mouseguarda zagrać i o ile historia bardzo mi sie podobała, tak mechanicznie gra okazała się dla mnie koszmarem. Mausritter wtedy już chyba był wydany, wpisywał się w OSRowy nurt, którym jako RPGowa owca się podjarałem. Mausritter był o myszach, był o wiele prostszy, ale powtarzałem sobie, że to niepoważne wydawać około 50 zeta za broszurę. No więc gra czekała na nabycie, aż będę odpowiednio pijany, co nastąpiło na Pyrkonie.

Nim impreza się skończyła, książeczka była przeczytana. 


Co definiuje Mysz?

Lubię małe gry, bo nie trzeba się, za przeproszeniem, srać z detalami, które często nie mają szansy nawet się na sesji pojawić. Tutaj Mysz określona jest przez trzy atrybuty: Siłę Fizyczną, Zręczność i Siłę Woli. 

Następnie, poza losowaniem punktów żyćka i Pestek (waluty), sprawdzamy doświadczenie Zawodowe Myszy, co od razu określa nam, jakie przedmioty mamy w ekwipunku. Bo tutaj, tak jak w Knave, to posiadany ekwipunek konstytuuje specjalizację Bohatera. No i tutaj ujawnia się ten cały urok innej skali. Gracze bowiem będą musieli kombinować mając do dyspozycji małe lusterko i gwizdek, albo haczyk, szpulkę nici. Podoba mi się to, że za ciężką zbroję robi wycięty naparstek, a za tarczę guzik. No urocze to jest i nikt mi nie powie, że nie!

W każdym razie Myszkę tworzymy bardzo szybko, co w dobie ograniczonych zasobów czasowych jest na wagę złota. Mamy esencję, reszta wychodzi w grze, a i tak nie ma potrzeby się tym szczególnie zajmować, bo jak to w OSRach, postradać Bohatera jest bardzo łatwo.


Co definiuje Mausrittera?

Zasad jest mało. Mały, ale wariat, jak to mówią: szybkie są, proste są, nie przytłaczają. Rdzeń mechaniki znamy doskonale nawet bez czytania podręcznika: gdy sytuacja jest niepewna i potrzeba testu, rzucamy k20 i wynik musi być niższy od wskazanego mysiego atrybutu. W sytuacji kontrolowanej lub wyjątkowo niepewnej stosujemy ułatwienie bądź utrudnienie, rzut 2k20 i wybieramy lepszy lub gorszy wynik.

No chyba, że dochodzi do walki. Wtedy nie rzucamy k20, a odpowiednią kością obrażeń. Żadnych rzutów na trafienie, bo wszystkie ataki trafiają. Pytanie tylko, jak mocno. To po pierwsze nadaje odpowiedniego charakteru konfrontacjom na poziomie myszy: walka jest śmiertelna, a zasady nie wspierają heroicznych, frontalnych ataków. Po drugie, „dobry plan nie wymaga rzucania kośćmi”, co wprost odwołuje się do OSRowego założenia, że problemy rozwiązujemy pomyślunkiem Gracza.

Następnie, tak jak powiedziano wcześniej, to ekwipunek definiuje specjalizację postaci. Miejsce jest ograniczone, co z resztą fajnie odzwierciedla karta postaci i „sloty”, na których można kłaść odpowiednie karteczki reprezentujące elementy ekwipunku. W każdym razie, jeśli chcesz walczyć, nosisz broń i zbroję. Jeśli chcesz czarować, musisz nosić w ekwipunku odpowiednie tabliczki z zapisanymi czarami.

W grze występują także tak zwane Stany. Bo otrzymywanie obrażeń to jedno, ale Stany, takie jak „Głodna”, „Ranna” itp. fajnie odzwierciedlają pogarszający się stan Myszki. Jak? Stan musisz wsadzić do ekwipunku, także im bardziej uszkodzony jest nasz Bohater, tym mniej dobra jest w stanie ze sobą nosić.


Co robi Mistrz Gry?

Jak każda dobra gra wpisująca się w staroszkolny nurt, Mausritter dostarcza Mistrzowi Gry dość narzędzi, by przygotować małego sandboxa. I cholernie mi się ta część podręcznika podoba, bo: 

1) jasno prezentuje główne pryncypia gry;

2) przedstawia szereg zwierząt innych gatunków, które możemy napotkać w grze - te są dość archetypiczne, tak wiec Sowy pragną mądrości, a Szczury i Koty to gnoje;

3) krok po kroku prowadzi przez proces tworzenia własnego sandobxa, oferując wskazówki oraz potrzebne tabele, dzięki którym eksplorowany obszar tętni życiem;

4) zawiera przykładową piaskownicę oraz loszek praktycznie gotowe do rozegrania. 

Jest tu w zasadzie wszystko, czego potrzebujemy, żeby machnąć fajną przygodę z perspektywy Myszy. Po lekturze nie mam poczucia niedosytu, bo albo wynika to z braku jakichkolwiek oczekiwań (w tym wieku im mniej oczekiwań, tym mniej rozczarowań), albo faktycznie udało się wcisnąć w tę broszurę to, co istotne. Bez lania wody i klimaciarstwa, bez pieprzenia. I to mi się podoba. Na pewno przyjdzie moment, gdy będę chciał Mausrittera poprowadzić, choćby dla jakiegoś zestawienia z Mouseguardem - mechanicznie wiadomo co wygrywa, a co do potencjału na opowiedzenie ciekawych historii, to się dopiero okaże.